Kiedy śmierć przestaje być abstrakcją.


Jesienią zbieraliśmy kasztany na starym cmentarzu, nieświadomi, że kiedyś sami staniemy twarzą w twarz z greckim symbolem omegi – ostatnią literą alfabetu życia.

KILKA HISTORII

Pierwsze spotkanie z trwogą.

On miał zaledwie 16 lat, a już stracił ojca. Miał na imię Jarek. Czułam się wobec niego kompletnie bezradna pomimo swojej trzydziestki. Nie miałam pojęcia jak się zachować, co powiedzieć, co zrobić. Oboje moi rodzice żyli i nigdy bezpośrednio nie dotknęła mnie znacząca strata. Nawet moja ukochana babcia też żyła.

Jedyny sposób jaki wówczas przyszedł mi do głowy, to udawanie, że nic się nie stało. Musiało upłynąc jeszcze kilkanaście lat. Wtedy zmarła moja mama. Pamiętam, że kiedy spotkaliśmy się powiedziałam mu, że dopiero teraz jestem w stanie pojąć, co mógł przeżywać w tamte dni.

O tym, jak dojrzewamy do rozumienia emocji innych ludzi, pisałam w tekście Dlaczego zdrowe poczucie winy może chronić miłość.

Tajemnicze nagrobne płyty.

Obok mojego domu, po drugiej stronie ulicy, był opuszczony park. Jesienią zbieraliśmy tam kasztany – błyszczące, brązowe oka cyklopa.

Wielkie drzewa dawały cień pochylającym się płytom z tajemniczymi napisami. Niektóre z płyt miały metalowe ogrodzenia, jak włócznie broniące dostępu do warowni.

Najbardziej fascynowały nas cyfry. Jak się okazało były to daty narodzin i śmierci ludzi, których w tym miejscu pochowano. Miejscem naszych zabaw był opuszczony ewangelicki cmentarz.

Dla 8-10 latków z XX wieku data 1810 był nieskończonością. Groby szeptały:

„Jesteśmy wieczne. Jesteśmy tu od zawsze i będziemy na zawsze.”

O tym, jak dziecięca wyobraźnia tworzy pierwsze ‘zaklęcia’ i narracje o świecie, pisałam w tekście Czy wiesz, jakie było Twoje zaklęcie?.

Opłacony grób

W końcu dni się dopełniły. Mój ojciec odszedł. Nadeszła ta chwila, o której bałam się myśleć, choć wszystko we mnie to przecież dawno wiedziało.

Formalności z załatwianiem pogrzebu zakończone:

– Ma pani opłacony grób na 20 lat – powiedział ksiądz.

– Na dwadzieścia lat. – powtórzyłam – A co potem?

Wtedy dotknęłam pustki, tego znaku kończącego grecki alfabet. Alfa i Omega, początek i koniec wszechrzeczy, symboliczne opisanie Boga . Ogarnęło mnie śmiertelne przerażenie nieuchronnością kresu. Właśnie zamknął się parasol chroniący mnie przed własną śmiertelnością. Wszyscy moi przodkowie nie żyją. Poczułam oddech trwogi.

P.S. Byłam latem w rodzinnych stronach mojego ojca. Grób moich dziadków zniknął.

O tym, jak ciało przechowuje trwogę i jak można je regulować, pisałam w tekście 7 faktów o metodzie TRE®.”

MÓJ POMYSŁ

Skoro żałoba jest czymś tak naturalnym, to dlaczego wyrzucamy ją z naszego życia? Kiedyś często widywało się osoby ubrane na czarno, wyrażające żałobę na zewnątrz. Dziś chyba te wszystkie „okołożałobne” obyczaje zanikają.

To prawda. Czarny strój nie jest już symbolem żałoby, wiele osób ubiera się tak z innych powodów. Nie jeździ się już na pogrzeby jak kiedyś. W mojej rodzinie wciąż chodzi się na pogrzeby wszystkich sąsiadów i znajomych, bo tak po prostu wypada, ale wiem, że wiele osób rezygnuje dziś z udziału w  pochówku członków nieco dalszej rodziny. Na pogrzeby nie zabiera się dzieci, bo uznaje się, że to miejsce dla nich nieodpowiednie.

CYTAT

1.

Papież Jan Paweł II byłrównież poetą. Jest autorem poematu pt.: „Tryptyk rzymski.”

Tu fragment o naszej śmiertelności.

«Pójdźcie błogosławieni…  idźcie przeklęci»…

I tak przechodzą pokolenia —

Nadzy przychodzą na świat i nadzy wracają do ziemi,

                    z której zostali wzięci.

«Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz».

To co było kształtne w bezkształtne.

To co było żywe —  oto teraz martwe.

To co było piękne —  oto teraz brzydota spustoszenia.

A przecież nie cały umieram,

to co we mnie niezniszczalne trwa!

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/inne/tryptyk_rzymski

2.

„Współczesny świat ucieka od śmierci. Tymczasem doświadczenie żałoby jest fundamentalne dla każdego z nas.”

https://klubjagiellonski.pl/2021/11/28/wspolczesny-swiat-ucieka-od-smierci-tymczasem-doswiadczenie-zaloby-jest-fundamentalne-dla-kazdego-z-nas

PYTANIA DO CIEBIE

Pamiętasz swoje pierwsze, dziecięce myślenie na temat śmierci?

Po drugiej stronie mojego domu stała kostnica. Tam przywożono ciała zmarłych oczekujące na pochówek. Pamiętam, że bałam się leżeć na wznak, bo tak mogę umrzeć.

CZAS NA MEDYTACJĘ

Dziękuję, że przeczytałaś ten biuletyn. Z przyjemnością prześlę Ci dostęp do kolejnych edycji. Jeśli chcesz miec dostęp do medytacji, zapraszam do zapisu na bezpłatny Newsletter.

Zmiana zaczyna się od bardzo małych rzeczy.

Jeśli trudno zauważać własne myśli lub rozpoznawać swoje uczucia, mamy na to sposób – zacznij cwiczyć uważność.

Zobacz także

Pozdrawiam serdecznie.

Alicja Grabska