Od kompasu do satelity: jak zmieniły się nasze nawyki.
Lata 90. przyniosły nam nie tylko kolorowe wspomnienia, lecz także pierwsze technologie, które zaczęły zmieniać nasze domy i codzienne rytuały. Od kompasów w szkolnej szafce po satelity na dachach – to historia o tym, jak niepostrzeżenie zaczęliśmy zamykać się w czterech ścianach.
KRÓTKA HISTORIA
Lata dziewięcdziesiąte, to czas, kiedy socjalizm już zaczął próchniec, niczym powalone drzewo, a kapitalizm wyrastał jak grzyby po deszczu.
Pracowałam wtedy w wiejskiej szkole, uczyłam geografii. To była moja nowa praca. Piękne okolice, pagórki, łąki, lasy doskonale nadawały się do organizacji gier terenowych. Do tego potrzebne były przyrządy, a tu w szafie pustki. Wtedy nie było komórek i Internetu oraz Map Google. Podstawą do orientacji w terenie oprócz umiejętności obserwacji przyrody były kompasy.
W końcu udało mi się je zdobyc! Zwróc uwagę na słownictwo. Wówczas większośc rzeczy się zdobywało poprzez kontakty osobiste lub organizowało, czyli mówiąc wprost – kradło.( Mamy tu przykład zdolności naszego umysłu do poprawiania sobie samopoczucia, gdy przekraczamy normy społeczne.) Pomoce naukowe przechowywałam w przeszklonych szafkach w klasie, więc były łatwo dostępne. Ze szkoły raczej nie było co wynosic, prędzej się to coś przynosiło.
Lekcja w terenie
Wiosenne słońce wyciągało na dwór. Spokojnie można było zacząc planowac lekcje w terenie. Postanowiłam sobie przygotowac kompasy, a tu zong! Na korytarzu pojawił się pan woźny – konserwator, który miał szczególną zdolnośc być na miejscu wtedy, kiedy kroiła się jakaś afera. Nosił na sobie roboczy, granatowy fartuch, pomazany farbami. Rzucał słowami, jak z karabinu.
– Panie Erwinie, nie wie pan, co tu się stało?
– Pani, jak nic, ukradli.
– No co pan, na co im kompasy?
– A no, każdy tu teraz satelitę ma, to musi ją zainstalowac dokładnie na południe. Taki kompas to skarb, to sobie zorganizowali.
Pan Erwin był praktycznym człowiekiem i wiedział, że nauka nie może być oderwana od rzeczywistości. Już po kilku dniach na większości domów we wsi wisiały białe talerze skierowane w tę samą stronę świata, gdzie krążyła satelita nadająca sygnał. Teraz już każdy mógł mieć dostęp do swojej cyfry + i wybierac z dziesiątków kanałów własny program. I tak telewizor stanął w każdym pokoju, niczym niezastąpiona szafa, gadająca od rana do wieczora.
W ten sposób zaczęła się dobrowolna domowa izolacja mieszkańców i nowy rodzaj uzależnienia.
MÓJ POMYSŁ
Jestem wychowana na programach telewizyjnych i radiowych przygotowanych przez specjalistów wysokiej klasy. Obserwując komercjalizację i populizm produkcji uznałam, że to równia pochyła. Nie ma sensu zaśmiecac sobie głowy. Mnie było łatwo zrezygnowac z odbiornika. Od wielu lat nie wiem, co dzieje się w tej branży.
Nie mam telewizora w domu.
CYTAT
1.
„Nowe warunki naszej egzystencji wyrywają ludzi z wszelkiego skupienia i rzucają ich na zewnątrz ich samych w zabójczym szale, jak pożar lasu wypędza zwierzęta z ich najgłębszych kryjówek.”
Stefan Zweig
Źródło: Ch. Andre; „Medytacja dzień po dniu”, Czarna Owca Warszawa 2018, str.134-135
PYTANIA DO CIEBIE
Wystawienie telewizora, komputera, laptopa z sypialni jest możliwe, jeśli mieszka się samemu. Trudniej, kiedy dzieli się ją z drugą osobą.
1. Czy możesz przeprowadzic negocjacje z partnerem/partnerką w tej sprawie?
2. Jeśli nie, to czy możesz pomyślec o przejęciu pilota?
Nie chcę, żeby dochodziło do katastrofy. Spróbuj zacząc łagodnie.
CZAS NA MEDYTACJĘ
Dziękuję, że przeczytałaś ten biuletyn. Z przyjemnością prześlę Ci dostęp do kolejnych medytacji. Zapraszam do zapisu na bezpłatny Newsletter. Zmiana zaczyna się od bardzo małych rzeczy.