Toksyczny wstyd – zaprzeczenie własnemu Ja

TROCHĘ REFLEKSJI.
Ciekawi mnie, czy jest wśród nas ludzi ktoś, kto nie doświadczył w swoim życiu sytuacji upokorzenia.
Zauważ, że nie piszę zawstydzenia. Pamiętajmy, że zdrowy wstyd pozwala nam wyznaczać granice między nami a światem, pozwala wyciągać wnioski z pomyłek, uświadamia własną skończoność.
Chodzi mi raczej o takie sytuacje, w których czujemy się oszukani, opuszczeni lub uwiedzeni. Sytuacje doświadczenia wykorzystania i krzywdzenia. Mam na myśli szereg zachowań, gdy ktoś nas upokarza, ktoś nam ubliża, wyszydza, umniejsza, wyśmiewa, degraduje, intencjonalnie pomija, karze milczeniem, albo wrzeszczy.
Inaczej mówiąc nie ceni i nie szanuje, próbując pozbawić nas naszej integralnej godności.
Czy wiesz o czym mówię?
Pozwolę sobie zacytowac fragment znaleziony w pamiętniku:
„Choć byśmy plewy jedli, a tobie pałac kupili to ty i tak jesteś bez serca”.
Takie pełne dramatyzmu słowa można usłyszeć w niektórych domach. Moja mama dorastała w czasie wojny.
W taki sposób przejawiały się u niej skutki traumatycznych zdarzeń tych niegodnych czasów.
Trochę się wstydzę, że to piszę, ale tylko trochę. Bo to jednak nie ja tak mówiłam. Własnie w ten sposób, przyznając się do swojego wstydu, oswajamy nasz wstyd. Oddzielamy toksyczny od zdrowego.
Czego ludzie się wstydzą?
Odpowiedź jest krótka: wszystkiego!
Wsydzimy się tego, co określa naszą tożsamość:
- Kim jestem?
- Skąd jestem?
- Jaki/jaka jestem?
- Jak wyglądam?
- Co potrafię, a czego nie?
- Na co choruję?
- Ile zarabiam?
- Kto jest moim partnerem?
- Tego co kiedyś zrobiłam/łem?
- Tego jak zachowuje się moje dziecko?
- W co wierzę?
- Skąd pochodzę?
- Wstydzę się swoich potrzeb, uczuć, popędów?
Czy coś jeszcze przychodzi Ci do głowy? Czego jeszcze możemy się wstydzić?
Jak doszło do uwięzienia w toksycznym wstydzie?
W dzieciństwie potrzebujemy wiedzieć, że koło nas jest ktoś silniejszy.
Choć może on robić straszne rzeczy, nasza potrzeba przynależności, więzi, jest silniejsza niż poczucie bezpieczeństwa i miłości.
Uczymy się toksycznej miłości. Własny smok jest lepszy niż nieznane potwory.
Dzieci zauważają nienormalne zachowania swoich opiekunów i potrafią je nawet zakwestionować.
Czują ból emocjonalnego nadużycia i cierpią, karmiąc się przebłyskami normalności.
Z czasem jednak zaczynają się przystosowywac do rodziny, w której dorastają, ignorując własne uczucia i potrzeby.
Zatracając siebie stają się przeniknięte toksycznym wstydem. Ich własne Ja jest bezwartościowe, nie mogą sobie ufać.
Własne Ja staje się godne pogardy.
O tym, jak cień ukrywa nasze prawdziwe Ja i jak go rozpoznać, pisałam w tekście Zauważ swój cień.
Toksyczny wstyd – mordowanie własnej duszy.
Alice Miller nazywa proces powstawania fałszywego Ja „mordowaniem duszy”.
Kiedy nie wiemy kim naprawdę jesteśmy, stajemy się zagubieni, mamy poczucie niedopasowania. Szukamy szczęścia, które może przyjść do nas tylko ze świata. Naśladujemy tych, którzy wydaje się , że wiedzą jak przetrwać.
To zjawisko dotyka nie tylko osób neurotycznych, skłonnych do lęku i depresji. Ono obezwładnia tych, którzy są w różny sposób zaburzeni osobowościowo, którzy obwiniają świat o swoje krzywdy, pozornie silni i dumni, w środku przepełnieni wstydem.
W wiekszości jesteśmy uwięzieni w transowym tańcu sprawcy, ofiary i ratownika.
Jedni oskarżają świat, inni dźwigają nieswoje winy. Wszyscy znaleźliśmy się w potrzasku.
Ale nie musi tak być. Gdy uruchomimy świadomość –na przykład poprzez praktykę uważności – możemy przerwać ten destrukcyjny cykl.
Możemy też zacząć od ciała, ucząc się i stosując metodę TRE®, by uwolnić się od napięć, które przechowujemy w sobie od lat.
MÓJ POMYSŁ
Toksyczny wstyd często ukrywa się pod innymi emocjami. Może maskować się jako poczucie winy, lęk, smutek, złość, bezradność czy poczucie krzywdy. Czasem, zupełnie niespodziewanie, uśmiechamy się, choć opowiadamy o bólu. Innym razem, potrzebując pomocy, kryjemy swoją słabość pod przykrywką śmiechu.
W nadchodzącym tygodniu możesz spróbować zaobserwować swoje emocje. Czy któreś z nich wydają się zbyt intensywne albo trwają dłużej, niż powinny? Może to właśnie tam skrywa się ten obcy wstyd?
Gdy go rozpoznasz, spróbuj zadać sobie pytanie:
„Jeśli pod tym, co czuję, kryje się wstyd – czego tak naprawdę się wstydzę?”
Jeśli chcesz, napisz do mnie. O wstydzie zawsze dobrze jest porozmawiać z kimś, komu ufasz.
P.S. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z pilatesem, zdarzało się, że podczas ćwiczeń wybuchałam śmiechem, sama nie wiedząc dlaczego. W rzeczywistości była to maska – ukrywałam swoją nieporadność wśród sprawniejszych ode mnie osób.
CYTAT
John Bradshow, amerykański psycholog, napisał wiele książek o tym, jak siebie zrozumieć i jak sobie pomóc, kiedy dorastało się w rodzinie dysfunkcyjnej.
„Toksyczny wstyd jest wszechobecny. Działa podstępnie, jest potężny, wprawia w zakłopotanie. Jest mroczny i tajemniczy, i w tym tkwi jego potęga.”
John Bradshaw, „Toksyczny wstyd. Jak uzdrowić wstyd, który cię zniewala.”, Akuracik, Warszawa 1997 r.
PYTANIA DO CIEBIE
Czy uczucie wstydu, które zdarza Ci się przeżywać wynika z Twoich wartości, czy z cudzych oczekiwań? Czy pomaga Ci wzrastać, czy raczej ogranicza?
Świadomość i akceptacja własnych emocji to pierwszy krok do ich uzdrowienia.
CZAS NA MEDYTACJĘ
Dziękuję, że przeczytałaś ten biuletyn. Z przyjemnością prześlę Ci dostęp do kolejnych edycji. Jeśli chcesz mieć dostęp do medytacji, zapraszam do zapisu na bezpłatny Newsletter.
Zmiana zaczyna się od bardzo małych rzeczy.
Zobacz także
- Zauważ swój cień – o ukrytych częściach Ja i mechanizmach obronnych.
- W objęciach lęku – o tym, jak ciało przechowuje traumę i napięcie.
- Uważność – kaprys czy absolutna konieczność – o przerwaniu cyklu sprawca–ofiara–ratownik.
- 7 faktów o metodzie TRE® – o uwalnianiu napięć i powrocie do siebie.
Pozdrawiam serdecznie.
Alicja Grabska