Jak zamienić złość na gniew, czyli o kobiecie, która oswoiła smoka.

TROCHĘ DŁUŻSZA HISTORIA
Śnieg skrzypiał pod butami, powietrze gryzło policzki. Kuligi, śmiech, orły na śniegu — dzieci i dorośli rzucali się śnieżkami.
Miałam ochotę wyjechać z domu i odetchnąć świeżym zapachem sosnowego lasu. Pojawiła się oferta — warsztaty rozwojowe w środku borów. Sesje relaksu, medytacja, terapia tańcem i ruchem, rozmowy w kobiecym kręgu. To było to.
Kiedy już nieco się ze sobą oswoiłyśmy, nadszedł czas na głębsze refleksje, inspirowane obiecanymi technikami. Od początku coś mi nie grało. Trenerka zakończyła wykład. Miałyśmy napisać, jak rozumiemy swoje prawa, a potem to, co — naszym zdaniem — musimy w życiu robić.
W podsumowaniu padło stwierdzenie z mocą: „Nic nie musimy.”
Moje przekorne „Ja” nie potrafi milczeć, gdy coś zgrzyta — w końcu po to są warsztaty rozwojowe — więc odezwałam się:
— Ale… przecież nie tylko chcę, ale też muszę zrobić kupę? Cisza. Brak komentarza. Rozmowa potoczyła się dalej, ale coś zawisło w powietrzu.
Wstyd ma wielki wskazujący palec.
Drugiego dnia terapeutka ustawiła krzesło po przeciwnej stronie kręgu, daleko ode mnie. Pomyślałam, że może potrzebuje więcej przestrzeni. Ale cichy głos we mnie wyszeptał: — Uważaj.
Mijały dni. Nadszedł czas podsumowań. Jedno z ćwiczeń polegało na narysowaniu, jak postrzegamy swój świat. Rysunek terapeutyczny — forma komunikacji między świadomością a podświadomością, spojrzenie po drugiej stronie lustra w to, co się w nas dzieje.
W skupieniu rysowałyśmy. Potem każda miała zaprezentować swoją pracę.
Przyszła moja kolej. Kiedy skończyłam mówić, jedna z uczestniczek wybuchła. Coś w mojej pracy ją poruszyło — po prostu nagle krzyknęła:
— No nie, ja się nie zgadzam!
Wybiegła z sali. Za nią koleżanka. Powstał zamęt. A potem padło pytanie prowadzącej, skierowane prosto we mnie:
— Po co Ty tu przyjechałaś? – Zatkało mnie. Cisza. Ktoś spojrzał na drzwi. Ktoś wbił wzrok w podłogę. Chłód spłynął na resztę jak szron. Nie pomagał nawet ogień buzujący w kominku.
Nie odpowiedziałam, nie mogłam. W środku coś się zatrzasnęło.
W mojej głowie pojawił się obraz: Wielki Wskazujący Palec. Za nim głos: — Co narobiłaś?
Nie było tam przestrzeni na mnie, na dopytanie. Kiedy ochłonęłam zdałam sobie sprawę, że moja życiowa sytuacja była uporządkowana a kryzysy, o których mówiły uczestniczki były już za mną. Co nie znaczy, że były mi zupełnie obce i nieistotne.
O tym, jak budować wartość niezależną od cudzych ocen, mówię szerzej w podcaście Dwa sposoby na budowanie poczucia własnej wartości
Pojawienie się smoka.
Wieczorem ostatnia praca. Kolaż. Mandala. Wydzieranka – do wyboru. Miał to być wyraz emocji związanych z wyjazdem. Usiadłam przed pustą kartką. Palce drżały. Czułam, jak w ciele narastał stłumiony ból — jeszcze bezkształtny, bez formy. Pozwoliłam rękom pracować. Rwałam papier na nierówne strzępy. Na stole powstawała mozaika mojego wewnętrznego świata — ostra czerwień i żółć, wyraźne krawędzie czerni, gdzieniegdzie pasma błękitu.
Najpierw naklejałam fragmenty bezładnie, chaotycznie. Chaos przemieniał się w coś dzikiego. Z bezwładnego odwłoku wyrósł długi ogon. Z brzucha — łapy z pazurami. Potem łeb. Rozdziawiona paszcza. Zęby. I czarne, głodne oczy. Kolorowy, dziki stwór patrzył z kartki, jakby od dawna czekał, aż go stworzę. Smok. Mój gniew, który cały czas milczał. Którego nie chciałam nazwać słowami. Wiedziałam w duszy, że coś tu jest nie w porządku. Nie mogłam jeszcze poukładać faktów. Ale ta praca pomogła mi wyłonić moją nieopowiedzianą historię. Podświadomość zaczęła przemawiać z każdym naklejanym fragmentem skrawka papieru. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Smok powiedział wszystko za mnie. To był piękny medytacyjny kolaż.
O tym, jak nie poddawać się, kiedy praktyka uważności staje się trudna, opowiadam w podcaście Krótka historia o tym, jak się nie poddawać w medytacji.”
Rozjechałyśmy się do domów. Odległość i zmiana otoczenia pomogła nabrać dystansu. Przypomniałam sobie, że warunkiem uczestnictwa w warsztatach było wypełnienie ankiety. Większość moich odpowiedzi wskazywała, że całkiem dobrze radzę sobie w życiu. Zadałam organizatorom pytanie — czy z takim wynikiem w ogóle się kwalifikuję? Dostałam odpowiedź pozytywną.
Nie przestałam jeździć na warsztaty. Tyle że tym razem już nie pytam, czy się kwalifikuję. Teraz pytam siebie — gdy coś zaczyna uwierać — czy to miejsce naprawdę jest dla mnie bezpieczne.
P.S. Przerzucanie odpowiedzialności na rozmówcę jest jednym z zachowań typowych dla osób ze spektrum narcyzmu. Nie jest to jednak wyznacznik diagnostyczny. Napisałam potem do tej pani list. Odpisała, ale zupełnie nie odniosła się do tego, co w nim było. I to już jest na pewno czerwona flaga.
Czym jest gniew.
Brakowało mi języka, aby mówicć o gniewie, więc przez długi czas utykałam w złości na samą siebie. Wiedziałam, że coś jest nie tak, jednak nie potrafiłam tego spokojnie zwerbalizować.
O tym, jak TRE® pomaga odzyskać dostęp do emocji i regulować napięcie, pisałam w tekście 7 faktów o metodzie TRE®.
Na gniew składają się trzy elementy:
a) mysli;
b) reakcje fizjologiczne ;
c) zachowania.
Czasem o gniewie mówimy, że jest słuszny.
Słuszny gniew pojawia się na przykład wtedy, gdy ci, którzy powinni być na straży wartości , świadomie lub nie – je naruszają.
Gniew to nie agresja. To świadomość, że coś właśnie przestało być zgodne z moja prawdą.
W przeciwieństwie do gniewu, złośc wyrażana jest spontanicznie, nie jest reakcją kontrolowaną. Ona, jak wszystkie emocje, jest sygnałem z ciała. Tyle, że nie musimy za nią podążac.
Gniew pochodzi z wewnętrznej mocy. Jest siłą, która potrafi ocalić godność i daje poczucie ugruntowania. To rodzaj przemyślanego działania, które pozwala wejść w kontakt i w sposób jasny, i pełen godności wyrażać swoje stanowisko, jednocześnie robiąc miejsce na dialog.
Pogodzenie się i wybaczenie nie jest możliwe, jeżeli poróżnieni ludzie nie pozwolą sobie na wyrażenie swojego gniewu.
MÓJ POMYSŁ
Kiedy zorientujesz się, że coś Cię uwiera, nie wiesz co. Poznajesz tylko, że Ciebie nosi – zatrzymaj się i usiądź. Przygotuj papier, kolorowe karteczki i pozwól swojemu ciału działać. Ono już ma dla Ciebie odpowiedź.
P.S. Może Tobie wystarczy kredka.
CYTAT
1.
Alexander Lowen w książce „Duchowośc ciała” zwraca uwagę, że:
„Bez gniewu i integrowania go, i wsłuchania się w to, co ma do powiedzenia, nie można mówić o miłości do siebie, i nie można odzyskać prawdziwego Ja.”
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4909549/duchowosc-ciala
2.
Bethany Webster, pisarka, psycholożka, wykładowczyni, trenerka rozwoju, autorka książki „Odkrywanie wewnętrznej matki”
„Żeby odzyskać gniew trzeba odzyskać niewinność trzeba nazwać, co nam zrobiono, to głęboki proces odzyskiwania siebie. Nie pozwól nikomu odciągnąć Cię od Twojego Gniewu, to mądra czyszcząca siła, która pomaga zdać sobie sprawę z prawdy o Twojej wartości, prawdy w Tobie. Jest to niezbędny krok w powrocie do zdrowia.”
https://www.bethanywebster.com/blog
PYTANIA DO CIEBIE
1.
To nie jest łatwe rozpoznać, co może nas gniewać. Społeczne zakazy w sprawie złości, mieszanie pojęć, to nie ułatwia sprawy.
Czy dostrzegasz różnicę – która z kobiet się zezłościła, a która rozgniewała?
2.
Czy zastanawiałasłeś się nad tym, co może Cię w życiu gniewać?
CZAS NA MEDYTACJĘ
Dziękuję, że przeczytałaś ten biuletyn. Z przyjemnością prześlę Ci dostęp do kolejnych edycji. Jeśli chcesz miec dostęp do medytacji, zapraszam do zapisu na bezpłatny Newsletter.
Zmiana zaczyna się od bardzo małych rzeczy.
Zobacz także
- Zauważ swój cień – o odrzuconych częściach, które wracają jako siła.
- Toksyczny wstyd – zaprzeczenie własnemu Ja – o emocjach, które blokują gniew.
- W objęciach lęku – o ciele, które reaguje zanim pojawią się słowa.
- 7 faktów o metodzie TRE® – o regulacji układu nerwowego i odzyskiwaniu mocy.
Pozdrawiam serdecznie
Alicja Grabska